Strona główna | O nas | Forum |Kontakt
Formularze
Szpice
Ważne
FAQ

Wybrane opisy z nowych domów:

Do nowego domu w sobotę pojechała Dasza. Czekamy na wiadomości od nowych właścicieli, jak jej się powodzi u nich :) Dzaszeńka ur.05.09.2005 wilczasta, nie hodowlana i nie wystawowa suczka z metryką.Utyka na przednią łapkę co nie przeszkadza jej w bieganiu i skakaniu + np genialne wygłupy typu skok z kanapy na psa :)) Bardzo towarzyska i kontaktowa najchętniej cały czas by sie przytulała. Bardzo inteligentna, przyzwyczajona do kotów.

Za naszym pośrednictwem szukał domu głuchy syberian o imieniu Pirat. Jemu również znaleźliśmy dom, a obecny właściel tak o nim pisze:
Od trzech tygodni mieszka z nami głuchy syberian husky – Pirat, którego zaadoptowałem za pośrednictwem bezdomnych szpiców. Pies zdążył się już u nas zaaklimatyzować. Polubił się z naszym psem , razem się bawią i jedzą z jednej miski. Na początku, gdy psy się spotkały po za kilkoma warknięciami nie było większych starć. Pirat jest bardzo ugodowym psem. Oba moje psy bardzo dobrze współpracują w zaprzęgu. Kilka razy w tygodniu biegam z moimi psiakami, a dwa razy w tygodniu biegają w zaprzęgu składającym się z pięciu psów. Pirat jest najszybszym i najmocniejszym psem w naszym zaprzęgu. Najważniejsze jest jednak to, że super zrozumiał się z moją 15 – miesięczną córką. Razem się bawią i ganiają po mieszkaniu. Pies pozbawiony jest agresji wobec ludzi i gdy ma dosyć zabawy, to po prostu chowa się pod stołem. Głuchota Pirata nie przeszkadza mi, chociaż na pewno jest to trochę uciążliwe w niektórych sytuacjach.
Rafał
Na podstawie tej adopcji doskonale widać, że nawet głuchy pies może znaleś doskonały dom w którym będzie żył długo i szczęśliwie :). A oto zdjęcia Pirata juz z nowego domu:

Jednym z pierwszych malamutów jakiemu szukaliśmy domu był Endi. Według właścicielki pies nie miał żadnych wad, był „cudownym” psem, kochającym dzieci inne psy i był super wychowany, ale z powodu nieuleczalnej choroby właścicielki musiał zostać oddany. Na podstawie tego opisu psa, znaleźliśmy Endiemu dom. Niestety okazało się, że pies jest niewychowany i gdy zostaje sam, to demoluje dom, wyje i z tego powodu musieliśmy mu szukać kolejnego domu. Znaleźliśmy go :). W nowym domu okazało się, że pies nie toleruje dzieci i znów na gwałt musieliśmy szukać mu nowego domu :(. Wtedy psem zainteresowali się Dorota i Piotr prowadzący hodowlę malamutów. Po kilku rozmowach zdecydowali się na adopcję Endiego i teraz tak o nim piszą:
Witamy cieplutko....
Jak tam malamucisko?? Hmmm... tak jak kiedyś ktoś go nazwał na forum "Diabełek" istotnie do niego pasuje. Endi...miał być na wybiegu, miał być z innymi psami......a jest...w domu. Jest szybki, zwinny i cwany. Ogrodzenie to dla niego nie przeszkoda. Nawet nasza najinteligentniejsza suka, która lubi wycieczki (czyt. Ucieczki)nie potrafi tak rozprawić się z ogrodzeniem jak on. Jak nie dołem, to górą?..A że nadal jest lekki, wychodzi mu to znakomicie. Suma, summarum...pies zamieszkał w domu. Dom podzielony został na 2 terytoria samców....jego i naszego doga. O dziwo...jakoś potrafią żyć obok siebie....a wychodzi im to najlepiej, gdy nas nie ma i...mogą zawładnąć naszymi łóżkami :)))) Poza tym Endi nauczył się jeść...wszystko. Już nie grymasi, nie wybiera. Powolutku przybiera na masie. Jest chyba największą "przylepą" ze wszystkich naszych psów. Nie można zrobić kroku, by nie pojawiał się Endi. Ubóstwia towarzyszyć nam przy komputerze, leżąc zwinięty pod biurkiem...co właśnie w tej chwili czyni. Jego "diabełkowaty" charakterek wychodził w miarę pobytu u nas. Nie wiemy jak ten pies był wychowywany, ale wiemy jedno....nie był wychowywany właściwie. Ucieczki, zagryzione kury, to nic w porównaniu z próbami warczenia na nas, odszczekiwania się...Jednak mamy nadzieję, że już wie gdzie jego miejsce w tym stadzie. :))) Tu doskonale widać, że jest to pies wychowywany przez kilku właścicieli...i...zbyt rozpieszczany. To tak w skrócie....O nim można by już powoli książkę pisać...:)) Pozdrawiamy.
Dorota i Piotr
Gdyby osoba oddająca psa nie kłamała pisząc o Endim, jaki jest naprawdę, to pies nie zmieniłby trzech domów w ciągu dwóch tygodni, tylko od razu trafiłby tam gdzie jest obecnie. Przez niczym nie wytłumaczalne kłamstwa pies mógł wylądować w schronisku, zamiast mieć szczęśliwy dom, a wystarczyło napisać prawdę, dlatego tak bardzo kładziemy nacisk, żeby o psach pisać prawdę i nie ukrywać żadnych ich wad, bo tylko wtedy możemy znaleźć im odpowiedni dom, gdzie będą żyć długo i szczęśliwie. Na szczęście tylko raz jak dotąd właścicielka kłamała na temat psa i mamy nadzieję, że nigdy więcej to się nie powtórzy.
Adopcje szpiców Zaginione szpice Znalezione szpice
Strona główna    |    Współpraca    |    Linki    |     Księga gości    |    W nowych domach    |